Często nie jest łatwo ocenić, czy właściwą reakcją w danej sytuacji jest sprawiedliwość czy miłosierdzie. Czy zatem ryzyko, że Neo-Bractwo św. Piusa X nie przekaże 79 nowym seminarzystom najważniejszej lekcji swojego Założyciela Arcybiskupa Lefebvre (1905-1991), powinno być bardziej czy też mniej akcentowane niż to miało miejsce w ostatnich trzech edycjach niniejszych „Komentarzy”? Skoro ta „najważniejsza lekcja” jest kluczowa dla przyszłości Kościoła Powszechnego, to niech jeszcze jedna edycja tych „Komentarzy” będzie poświęcona nie temu, co Neo-Bractwo nadal robi dobrze w służbie Kościoła, ale temu, co robi źle, albo raczej temu, o ile więcej dobrego mogłoby robić, gdyby oficjalnie nie odeszło od równowagi między Prawdą a Autorytetem, którą nakreślił jego Założyciel.
Kiedy w 1970 roku Arcybiskup zakładał Bractwo Kapłańskie św. Piusa X z tradycyjnym seminarium we Fryburgu w Szwajcarii, zadbał o to, aby nie było to „dzikie seminarium”, ale aby miało oficjalną aprobatę Kościoła od biskupa miejscowej diecezji. Neo-Kościołowi Vaticanum II (1962-1965) nie spodobało się to, co ujrzał, ale oficjalny Rzym odczekał kilka lat z interwencją, mając zapewne nadzieję, że tradycyjne Bractwo i seminarium upadną same. Gdy okazało się, że wręcz przeciwnie, rozkwitły one, wtedy uderzyli moderniści. W 1975 roku „rozwiązali” Bractwo i nakazali, aby seminarium w Econe zostało zlikwidowane. Arcybiskup odmówił podporządkowania się tym poleceniom, ponieważ w prawdziwym Kościele istnieje obiektywna procedura określona przez prawo kanoniczne dotycząca rozwiązania i likwidacji, która nie została poprawnie zastosowana.
Tym samym Arcybiskup kontynuował wraz ze swoim Bractwem obronę Prawdy, podczas gdy „Rzym” z całym swoim „autorytetem” kontynuował prześladowania, uzasadniając to tym, że nic, co sprzeciwia się temu autorytetowi nie może przynależeć do Prawdy ani do katolickiej jedności. Zazwyczaj jest to słuszne, ponieważ katolicki Autorytet jest zwykle zespolony z katolicką Prawdą, ale, co jest dość niezwykłe, na Soborze Watykańskim II katolicki Autorytet odrzucił Prawdę by ją „uaktualnić”. Niewątpliwie wielu współbraci Arcybiskupa widziało, że on miał rację, a „Rzym” się mylił, ale siła katolickiego Autorytetu jest tak wielka, że aż do 1981 roku żaden inny biskup nie poparł go publicznie. Mimo to Arcybiskup był niezrażony. W 1982 roku, aby przygotować następców, mianował Przełożonego Generalnego, który przejął administrację nad Bractwem, które w tym czasie działało już na całym świecie. Jednocześnie jednak zarezerwował dla siebie wszystkie relacje Bractwa z Rzymem, bez wątpienia dlatego, że obawiał się, że cały szereg czołowych Czerwonych Kapturków Bractwa może zostać pożarta żywcem przez dobrze mu znane Wielkie Złe Wilki z Rzymu.
I tak niestety się stało. Dopóki Arcybiskup żył, małe Czerwone Kapturki podążały za jego przedkładaniem Prawdy nad Autorytet, stawiając doktrynę przed dyplomacją, ale niemal natychmiast po jego śmierci zaczęły robić owcze oczy do rzymskich modernistów. Kontakty z „Rzymem” zostały ponownie otwarte i dziś Neo-Bractwo nie zatroszczy się samo o katolickich biskupów, którzy winni służyć Prawdzie na całym świecie, jak to zrobił Arcybiskup w 1988 roku. Raczej będzie czekać, aż morderca Tradycji da „zielone światło”, aby Neo-Bractwo mogło wyświęcić biskupów dla Tradycji! Och, słodkie Czerwone Kapturki! Przecież ci, którzy popełniają morderstwo są mordercami! Za kogo ich uważacie? Takie są właśnie owoce przedkładania Autorytetu nad Prawdę.
Niestety, na to właśnie jest nastawione Neo-Bractwo. Pewien doświadczony i prawdomówny kapłan, który napisał znakomity artykuł o wieży Babel, streszczony na łamach niniejszych Komentarzy (numer 763 i 788), został skarcony przez swojego (młodego) przełożonego za to, że publicznie napisał o bieżących wydarzeniach. Zabroniono mu nawet pisać na temat „filozofii lub teologii”! Może podejmować tylko tematy „duchowe lub budujące”! Z kolei pewien jasno myślący seminarzysta obawia się, że w jego seminarium FSSPX ” grzeczność” staje się ważniejsza niż „walka o wiarę”, a każdy walczący seminarzysta z charakterem jest zniechęcany, niszczony i odsuwany na bok. Jeśli zatem Neo-Bractwo będzie szło swoją drogą, wówczas 79 seminarzystów stanie się 79 małymi Czerwonymi Kapturkami? Niech Pan Bóg przed tym broni!
Kyrie eleison.