Polski

PAPIEŻ WEDŁUG KS. DREXELA

Liberalny papież miał szpony jastrzębia,

Którymi chciał uciszyć Arcybiskupa Lefebvre.

Początkowo ta ostatnia edycja Komentarzy Eleison poświęconych książeczce ks. prof. Alberta Drexela Wiara to więcej niż posłuszeństwo zamierzała przychylić się do zaprezentowanego w tej książeczce stanowiska, iż Paweł VI miał dobre intencje, kiedy stojąc na czele Kościoła Katolickiego w latach 1962-19665 przewodniczył Soborowi Watykańskiemu II, który doprowadził do rewolucyjnych zmian w Kościele. Oczywiście ludzkie intencje są sekretem, który tylko Pan Bóg może nieomylnie poznać, ale Nasz Pan powiedział nam, abyśmy poznawali drzewa po owocach i właśnie to obciąża Pawła VI. Pięćdziesiąt pięć lat po zakończeniu Soboru jasnym jest bowiem, że jego owoce są dosłownie katastrofalne dla katolicyzmu.

Dlatego też, do tak wielu interesujących rzeczy zawartych w książeczce ks. prof. Alberta Drexela Wiara to więcej niż posłuszeństwo trudno zaliczyć przedstawiony przez niego portret Pawła VI. Oto on w skrócie:

Paweł VI kochał Kościół: Cierpi on widząc dusze poświęcone Bogu, które odwracają się od Kościoła do świata (3 grudnia 1971); Jest on opuszczony przez wielu, którzy mogliby go wspierać z wigorem i lojalnością. Ze łzami i potem stara się on ratować Kościół, cierpi przez niewiernych księży, smuci się jeszcze bardziej ze względu na biskupów zainteresowanych bardziej swoją wygodą niż troską o wiarę i dusze (4 grudnia 1972); Jest on otoczony przez złych doradców (1 sierpnia 1975); Jest on coraz bardziej samotny, a życzliwi mu są prześladowani (7 kwietnia 1972); On się modli i cierpi, jednak tak wielu traci wiarę (5 lipca 1974); Nigdy nie było tak wielu świętokradztw, jak od wprowadzenia nowej mszy, ale Paweł VI nie jest temu winien. Jego intencją jest wewnętrzne uczestnictwo w Najświętszej Ofierze z szacunkiem i miłością (…) ale kapłani grzeszą poprzez te świętokradztwa, bo działają wbrew słowom następcy św. Piotra (7 listopada 1975 roku).

Zwróćmy uwagę w szczególności na ostatni z cytatów, z listopada 1975 roku. Kategoryczne stwierdzenie, że Paweł VI nie ponosi odpowiedzialności za tak liczne świętokradztwa wynikające z Novus Ordo nie może być prawdą, bez względu na to, jak dobre mogłyby być jego intencje. Droga do piekła wybrukowana jest dobrymi chęciami. Ponieważ ludzie są omylni, popełniają błędy i to co zamierzają nie jest jest zawsze tym, co osiągają. Jednak gdy tylko dobre chęci wydają złe owoce, wówczas człowiek, który naprawdę chce osiągnąć coś dobrego, zmienia niezwłocznie to, co doprowadziło do złego rezultatu. Tymczasem Paweł VI w latach siedemdziesiątych XX wieku zmienił niewiele albo nic w stosunku do swojej liberalnej rewolucji z lat sześćdziesiątych XX wieku. Wręcz przeciwnie, uczynił on wszystko co tylko było w jego mocy, aby zniszczyć od wewnątrz Kościoła kontrrewolucjonistę Arcybiskupa Lefebvre. Dlatego też prawdziwą intencją Pawła VI nie było „wewnętrzne uczestnictwo w Najświętszej Ofierze”, lecz dostosowanie Kościoła do współczesnego świata, zaś Arcybiskup Lefebvre był w tym projekcie nieakceptowalną przeszkodą.

Jak mówił Arcybiskup, Paweł VI był liberalny katolikiem, innymi słowy człowiekiem głęboko rozdartym pomiędzy dwie niedające się pogodzić miłości: prawdziwą miłość do Kościoła,której źródłem jest wiara oraz fałszywą miłość do współczesnego świata, której źródłem jest liberalizm. Wewnątrz każdego człowieka te dwie miłości toczą śmiertelny bój. Wewnątrz Pawła VI katolicyzm nie umarł, więc pod koniec swojego życia opłakiwał utratę powołań kapłańskich, jednak jego liberalizm sięgał głębiej. Był on intelektualny, ideologiczny i nieprzejednany. Biada temu, kto wszedł czy wchodzi mu w drogę. Wówczas bowiem liberalny gołąbek wyciąga jastrzębie szpony. Taki własnie był Paweł VI. W porównaniu z jego liberalizmem, jego wiara była sentymentem. Stąd też jego Sobór i jego Msza.

Co w takim razie z księdzem Drexelem? Kiedy niebo posługuje się ludzkim posłańcem, pozostawia go z jego wolną wolą i osobowością. Dzieci są najbardziej posłusznymi posłańcami, najwierniejszymi wobec przesłania im powierzonego, ale mężczyźni… Wielu mężczyzn walczyło za swoje poglądy na życie i mogą one świadomie czy nieświadomie wpływać na przesłanie z nieba przechodzące przez nich na ziemię. Jest prawdopodobne, że Nasz Pan przemawiał do księdza Drexela od lat dwudziestych XX wieku aż do jego śmierci w 1977 roku. Bardzo możliwe, że własne rozwiązanie księdza Drexela dotyczące bolesnego problemu papieża Pawła było rozwiązaniem przyjmowanym przez wielu pobożnych katolików po Soborze: papież chce dobrze, a biskupi są prawdziwym problemem. Niestety… podobnie jak dziś: biskupi byli problemem, ale takim samym problemem był papież.

Kyrie eleison.