Polski

PRAWDA I AUTORYTET – III

Struktura Kościoła może się walić,

Jeśli Bóg dopuści, by to się stało.

Co się tyczy kryzysu Kościoła, to stwierdzenie, iż wierność wobec katolickiej Prawdy zmaga się od czasów Soboru Watykańskiego II z wiernością wobec katolickiego Autorytetu (Komentarz Eleison nr 726 z dnia 12 czerwca 2021 roku) rzuca wiele światła (Komentarz Eleison nr 728 z dnia 26 czerwca 2021 roku), ale może rzucić jeszcze więcej światła na dręczące pytanie, jak bardzo powinni dziś tworzyć zorganizowane struktury obrońcy prawdziwej katolickiej Wiary. Ci, których ktoś mógłby nazwać normalnymi katolikami będą argumentować, iż Autorytet jest tak wewnętrznie potrzebny dla Kościoła, że obrońcy Prawdy bez żadnej struktury i autorytetu wśród nich nigdzie nie mogą dojść, co najwyżej rozpłyną się w powietrzu. Ci, których ktoś mógłby nazwać nienormalnymi katolikami odpowiedzą, w niniejszym Komentarzu, że skoro katolicka Prawda jest celem katolickiego Autorytetu (Komentarz Eleison nr 726), to ci, którzy prawdziwie posiadają katolicką Prawdę w drodze wyjątku nie potrzebują jakiejś ścisłej struktury, która trzymałaby ich razem. Bo skoro, jak mówi powiedzenie: „Prawda jest potężna i zwycięży”, to ona będzie ich jednoczyć.

Od kiedy Nasz Pan założył swój Kościół, musi on iść swoją drogą poprzez wrogie terytorium, to jest przez świat, którego księciem ze względu na grzech pierworodny jest diabeł (J 14, 30). Pan Jezus wyrzucił szatana precz poprzez swój krzyż (J 12, 31), ale pozostawił człowieka z ranami powstałymi poprzez grzech pierworodny. Dlatego właśnie człowiek potrzebuje całego Autorytetu Kościoła, który strzeże katolickiej Prawdy (Komentarz Eleison nr 726). Jednak po dziewiętnastu stuleciach papież Leon XIII otrzymał wizję, iż Pan Bóg dał szatanowi pełną wolność do atakowania Kościoła. W konsekwencji wiek później na Soborze Watykańskim II w nienormalny sposób szatanowi udało się faktycznie powalić nawet Autorytet Kościoła. W jaki zatem sposób Pan Bóg przewidział, by chronić swoją Prawdę przed anarchią w swoim Kościele? Nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że Kościół będzie trwał (Mt 28, 20). Co zrobi Pan Bóg, by ochronić swój Kościół? Celowo dopuścił, by zwyczajny Autorytet się rozsypał. Do czego się zatem w tych nadzwyczajnych okolicznościach będzie się uciekał?

Z całą pewnością możemy obserwować to wszystko wokół nas. Od 1965 roku, kiedy to Sobór oficjalnie się zakończył, katolicy przez pół wieku żyli mając nad sobą Autorytet, który coraz bardziej i bardziej porzucał katolicką Prawdę, której nauczanie winno być jego celem i uzasadnieniem. Czy na skutego tego katolicy odchodzili od Kościoła? Tak, wielu zwróciło się ku fałszywym religiom czy w ogóle porzuciło jakąkolwiek religię, ale nie wszyscy. Owce, które zachowują wiarę, można odnaleźć rozsiane w różnych kierunkach, gdy pasterz został uderzony. Nadal można je odnaleźć w oficjalnym Kościele, w różnych zgromadzeniach określanych niegdyś mianem Ecclesia Dei, np. w Bractwie Kapłańskim Św. Piotra, a także w Bractwie Kapłańskim Św. Piusa X, w tzw. Ruchu Oporu czy u sedewakantystów itd. Wprawdzie są oni zdolni do tego, by nawzajem się wyklinać, ale to nie ma większego znaczenia. To, co istotne, to katolicka Prawda, której wszyscy mniej lub bardziej kurczowo się trzymają, dopóki i o ile jej nie opuszczą. Ta Prawda oznacza przy tym, że wszyscy będą musieli podporządkować się ponownie katolickiemu Autorytetowi, gdy tylko powróci on do katolickiej Prawdy, nie wcześniej. Można się spodziewać, że nie wszystkie z rozproszonych owiec z równą łatwością będą potrafiły podporządkować się Autorytetowi, ale będzie to koniecznie potrzebne, aby wszyscy pozostali katolikami.

W międzyczasie któż mógłby powiedzieć, że Pan Bóg opuścił swoje owce? Złota zasada mówi, iż On nigdy nie opuszcza dusz, które najpierw nie opuściły Jego. W rzeczywistości wielu z nas mogłoby opowiadać o nadzwyczajnych drogach, którymi doprowadził nas do utrzymania się przy Wierze czy też do powrotu do niej, a czyni to także poprzez kryzys Kościoła. Gdyby nie szaleństwo modernistów, to niejeden człowiek pewnie lunatykowałby w Wierze aż do śmierci. Dla wielu ludzi jest teraz czymś trudnym znalezienie grupy, z którą mogliby się związać, aby żyć Wiarą. Ale jeśli ktoś szuka i będzie to robić wytrwale, to znajdzie to, czego potrzebuje. Przez czterdzieści lat Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X było prawdziwą oazą na pustyni i cały czas wiele dusz odnajduje tam schronienie. Dziś jest ono wzywane przez Arcybiskupa Viganò, by kontynuowało przedkładanie Prawdy nad fałszywy Autorytet, Wiary nad „posłuszeństwo”.

W starych podręcznikach do teologii, które można by nazwać sznurami katolickich pereł, słusznie stwierdzano, iż żadna herezja nie może pochodzić od papieża, bo wówczas sytuacja Kościoła byłaby beznadziejna. Zaiste dzisiejsza sytuacja jest po ludzku beznadziejna. W podręcznikach należało zatem dodać „po ludzku”, bowiem nie wolno nam zapominać, że to, co po ludzku jest naprawdę beznadziejne, dla Pana Boga jest dziecinnie proste.

Kyrie eleison.