„Znowu jestem usilnie proszony przez walecznego uczestnika dzisiejszego katolickiego « Oporu », bym stanął na jego czele. Podanym powodem jest nadal to, że jestem jedynym dotychczas biskupem, który bierze udział w tym ruchu sprzeciwu wobec wewnętrznego upadku Bractwa Św. Piusa X. Ale Bóg udzielił ostatniego tchnienia prawdziwego autorytetu Kościoła arcybiskupowi Lefebvre’owi, którego następcy brutalnie go nadużyli. Dlaczego miałby go udzielić ponownie? Kryzys w Kościele bardzo posunął się do przodu między latami ’70 dwudziestego wieku a drugą dekadą drugiego tysiąclecia. Ryzykując zirytowanie wielu z was, oto główne argumenty tej dobrej duszy, z odpowiedziami, które proponuje każdemu, ale nie narzucam nikomu –
1. Szeroka różnica opinii między księżmi Oporu powoduje zamieszanie u świeckich. * Ale kontrola opinii wymaga autorytetu (zob. powyżej). A może katolicy zasługują na to, by być zmieszanymi, po tym, jak wielu ślepo szło za Soborem Watykańskim II a teraz ślepo idzie za FSSPX. Być może Bóg miał dosyć ślepego posłuszeństwa. Być może chce, by katolicy używali swych głów i myśleli sami za siebie, a nie tylko ślepo „byli posłuszni”, jako leniwa droga do Nieba.
2. W szczególności zamieszanie panuje co do tego czy porzucić statek, i.e. czy zaprzestać chodzenia na Mszę do FSSPX. * Ale dlaczego jedna opinia miałaby pasować do wszystkich przypadków? Różnego rodzaju okoliczności mogą mieć wpływ na taką kwestię. Racja, pozostanie z FSSPX na jego obecnym fałszywym kursie pociąga za sobą prawdziwe niebezpieczeństwo stopniowego zsuwania się, ale dusze potrzebują sakramentów i w żadnym wypadku wszyscy księża nie są jeszcze zdrajcami. Niedawno we Francji pierwsze wydanie 350-stronicowej książki, której 90% składa się z cytatów arcybiskupa Lefebvre’a, wyprzedało się w dwa tygodnie. Została ułożona przez kapłana FSSPX, x. Franciszka Piverta. To jest pozytywny znak nadzieji. Niech mu Bóg błogosławi!
3. Tarcia między księżmi Oporu mogłoby doprowadzić do samozniszczenia Oporu. * Zawsze miały miejsce i zawsze będą miały miejsce osobiste tarcia między kapłanami. Doktrynalne tarcia są o wiele bardziej poważne. To głównie doktrynalna wierność utrzymywała w jedności FSSPX do tej pory i doktrynalna niewierność, która je teraz niszczy. To doktrynalna wierność zagwarantuje naszą jedną i jedyną Wiarę, która jest podstawą czegokolwiek, co przetrwa z katolicyzmu w Kościele, czy w FSSPX, czy w „Oporze”.
4. Nie ma Kościoła bez głowy czy hierarchii. Bóg chce, byśmy byli zorganizowani. * Normalnie rzeczywiście nie ma Kościoła bez głowy czy hierarchii, ale nowoczesny człowiek stworzył nienormalną sytuację. Podczas gdy pogański centurion z Ewangelii (św. Mat. VIII, 6-10) miał naturalne pojęcie tego, jak rozkazywać i jak być posłusznym (oba idą w parze), „demokratyczny” człowiek, w imię wolności, dobrowolnie oduczył się obu. Tak więc arbitralne rozkazy i przesadne posłuszeństwo obecnie niszczą FSSPX, jak w dużym stopniu zniszczyły mainstreamowy Kościół. Tak jest dlatego, że i rządzącym i rządzonym brak pojęcia i miłości do obiektywnej prawdy, która jest ponad jednymi i drugimi, i która jeśli jest przestrzegana nie stwarza żadnej trudności w harmonizowaniu ich autorytetu i posłuszeństwa. Być może Bóg pragnie, byśmy podążali raczej za doktryną niż za organizacją.
Kończąc, ta wyjątkowa próba Kościoła będzie trwała tyle, ile Bóg będzie potrzebował jej dla oczyszczenia swego Kościoła. W między czasie we wszesnym dwudziestym pierwszym wieku wydaje mi się, że brakuje trochę katolickiej słomy, aby zrobić katolicką cegłę jak FSSPX końca dwudziestego wieku. Cierpliwości. Bóg będzie miał tak, jak chce. To Jego Kościół i On nad nim czuwa. Cierpliwości.
Kyrie eleison.