Komuniści sprzed lat byli szaleńcami,
Dziś dalej chorobliwie nienawidzą Boga.
Zdrowy rozsądek staje się dziś tak rzadki, że trzeba go powitać bez względu na to, skąd przychodzi. Niektórzy ludzie uważają, że prezydent Włodzimierz Putin jest jedynie pionkiem w rękach możnych tego świata, którzy obecnie wykorzystują Covid do wprowadzenia na całym globie antyludzkiej dyktatury. Mogą oni mieć częściowo rację o tyle, że ci możni mają taką kontrolę nad sytuacją, iż Putin raczej nie mógłby zostać światowym przywódcą bez ich zgody. Z drugiej strony inni ludzie uważają, że jest on jedynym prawdziwym mężem stanu na światowej scenie, a to dlatego, że ma on zdrowy rozsądek w zakresie prawdziwych interesów całego świata, a nie tylko Rosji. W każdym razie potrafi on mówić rozsądnie, jak zaledwie kilku współczesnych polityków. Poniżej przykład w postaci streszczenia fragmentu jego przemówienia wygłoszonego w dniu 21 października 2021 roku w Soczi podczas dorocznego spotkania międzynarodowego klubu dyskusyjnego „Wałdaj”. Anglojęzyczni Czytelnicy mogą zapoznać się z tekstem przemówienia pod adresem: Putin´s speech at the plenary session of the 18th Valdai Club https://www.global-review.info/2021/10/24/putins-speech-at-the-plenary-session-of-the-18th-valdai-club/
Niektórzy ludzie na Zachodzie wierzą, że agresywne usuwanie całych stron z ich własnej historii, „odwrócona dyskryminacja” skierowania wobec większości w imię realizacji partykularnych interesów mniejszości, żądanie odrzucenia tradycyjnego pojęcia matki, ojca rodziny czy nawet płci, stanowią kamienie milowe na drodze ku społecznej odnowie.
Zwolennicy tzw. „postępu społecznego” wierzą, że wprowadzają wśród ludzi rodzaj nowej i lepszej świadomości. Jednakże ich pomysły wcale nie są nowe. Rosja ma je już sobą. Po rewolucji w 1917 roku bolszewicy, opierając się na dogmatach Marxa i Engelsa, także głosili, że zmienią istniejące tradycje i zwyczaje, czy wręcz samo pojęcie ludzkiej moralności i fundamenty zdrowego społeczeństwa. Niszczenie odwiecznych wartości, religii i więzów między ludźmi, aż do całkowitego odrzucenia rodziny i donoszenia władzom przez najbliższych krewnych, nazywano wówczas postępem. Był on, podobnie jak dziś, szeroko wspierany na całym świecie.
Walka o równość oraz przeciwko dyskryminacji w krajach zachodnich zamieniła się w agresywny dogmatyzm sięgający granic absurdu. Dzieła wielkich twórców z przeszłości takich jak Szekspir nie są już dłużej wykładane w szkołach i na uniwersytetach. Ogłasza się, iż klasycy byli zacofanymi ignorantami, jeśli chodzi o płeć i rasę. W Hollywood wręcza się notatki, ile postaci o danym kolorze skóry i płci ma wystąpić w powstających filmach. To co się dzieje, jest jeszcze gorsze niż działalność Wydziału Agitacji i Propagandy Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
Fanatycy tego nowego podejścia posuwają się nawet tak daleko, że chcieliby zlikwidować wszystkie pojęcia: ten, kto waży się wspomnieć, że mężczyzna i kobieta rzeczywiście istnieją, co jest faktem biologicznym, są atakowani za pomocą nowomowy, która zaprzecza temu faktowi. To nic nowego. W 1920 roku tzw. sowieccy “krzewiciele kultury” także korzystali z nowomowy, bo wierzyli, że za jej pomocą tworzą nową świadomość i w ten sposób zmieniają wartości. Doprowadzili do takiego bałaganu, że do dziś przyprawia on o dreszcze.
Dziś jest czymś potwornym, kiedy dzieci są od małego uczone, że chłopiec może łatwo stać się dziewczynką i na odwrót. To ociera się o zbrodnię przeciwko ludzkości, a jest robione w imię i pod sztandarem postępu. Koszty takich złych eksperymentów społecznych są często nie do oszacowania. Takie działania mogą bowiem zniszczyć nie tylko materialne, ale także duchowe fundamenty ludzkiej egzystencji, zastawiając za sobą moralne ruiny, na których przez długi czas nic nie będzie można zbudować, by je zastąpić.
Kyrie eleison