Arcybiskup Lefebvre miał rację – wilki okupują Rzym,
Dlatego nie jest on pod żadnym względem domem katolików.
Pod koniec sierpnia w Courtalain we Francji piętnastu przełożonych tradycjonalistycznych wspólnot oficjalnie uznanych przez Rzym wydało – jako element przygotowania do spotkania z Franciszkiem – wspólne oświadczenie. Źródłem ich działania były w pełni uzasadnione obawy przed utratą tego słono opłaconego rzymskiego uznania. Wszak w dniu 16 lipca 2021 roku Franciszek wydał motu proprio Traditionis Custodes i użył całego swego pozornego autorytetu, by zakazać dalszego korzystania w Kościele z tradycyjnego ryty Mszy Świętej. Czy następnym krokiem będzie wezwanie przełożonych do Rzymu, by pozbawić ich rzymskiego uznania? Po tym, jak surowo skazał na banicję Mszę trydencką, całkiem logicznym byłoby dla Franciszka, gdyby ograniczył jej odprawianie nawet przez te wspólnoty. Dlatego przez spotkaniem z papieżem przełożeni wspólnot spotkali się, aby rozważać zagrożenie, a na koniec spotkania wydali wspólne oświadczenie dotyczące ich stanowiska, do którego najlepszy komentarz pochodzi od pewnego autora bajek sprzed 2600 lat. Najpierw krótkie streszczenie stanowiska:
My niżej podpisani przełożeni piętnastu wspólnot pragniemy przede wszystkim wyrazić naszą miłość do Kościoła i wierność wobec papieża. Jednak od czasu potępienia przez niego Mszy trydenckiej czujemy się podejrzani, odsunięci na bok, wygnani. Jesteśmy dalecy od tego, by jako tradycjonaliści uważać się za prawdziwy Kościół, dla zbawienia naszych dusz podlegamy papieżowi w Rzymie i naszym diecezjalnym biskupom. Lojalnie podporządkowujemy się ich władzy i ich nauczaniu, włącznie z Magisterium Soboru Watykańskiego II i tego, co po nim następuje. Prosimy o wybaczenie, jeśli pojawił się wśród nas duch podziału lub pycha. Błagamy o ludzki, osobisty, pełen zaufania dialog, abyśmy mogli opowiedzieć o naszych dramatach, w szczególności jak liczyliśmy na obietnice Rzymy tworząc nasze wspólnoty. Nade wszystko błagamy o prawdziwie ludzki i miłosierny dialog. Pragniemy wnieść nasz wkład w różnorodność litrugii, która jest sercem Kościoła. A sam papież Franciszek mówił, że trzeba pomóc każdemu w znalezieniu jego sposobu przynależności do Matki Kościoła.
A oto bajka Ezopa (620-564 przed Chrystusem) pt. „Wilk i owca”:
Pewnego ranka zabłąkana owca stała na brzegu leśnego strumienia i piła wodę. Tego samego poranka głodny wilk szedł wzdłuż strumienia, by coś upolować. Szybko spostrzegł owcę. Zwykle wilk chapał takie smakowite kąski bez żadnych ceregieli, ale ta owieczka wyglądała na tak bezradną i niewinną, że wilk poczuł, iż powinien mieć jakieś usprawiedliwienie dla jej pożarcia.
Zawołał groźnie: „Jak śmiesz brodzić w moim strumyku i robić błoto! Zasługujesz na surową karę za swoją lekkomyślność!”
Drżąca owca odpowiedziała: „Ale Wasza Wysokość, nie gniewaj się! Przecież nie mącę wody, którą pijesz. Spójrz, jesteś w górze strumienia, a ja w dole”.
Wilk stwierdził ostro: „Mącisz ją! A poza tym słyszałem, że przed rokiem opowiadałaś o mnie kłamstwa!”
Błagalnym tonem owca odparła: „Jak mogłam to zrobić? Urodziłam się dopiero w tym roku.”
„ Jeśli to nie byłaś ty, to był to twój brat!”
„Ale ja nie mam braci.”
Wilk warknął: „Dobrze. W takim razie to pewnie był ktoś z twojej rodziny. Nieważne kto to był, nie mam zamiaru dyskutować z moim śniadaniem”
Bez słowa wilk złapał owce i porwał ją do lasu.
Kyrie eleison.