Polski

KOMENTARZ DO UPADKU

Bractwo podąża teraz za światem,

To zaś oznacza, że grozi mu śmierć.

Dwaj Czytelnicy ostatnich edycji niniejszych Komentarzy (nr 642 oraz 643) poczynili ciekawe uwagi dotyczące sytuacji Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Pierwszy z nich dotyczył doniesień o tym, iż Neo-Bractwo chciałoby podporządkować swojej władzy wszystkich tradycjonalistów, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz Bractwa. Zaś drugi z ich dotyczył informacji o podjęciu na nowo „dyskusji doktrynalnej” między FSSPX a Rzymem, a której w imieniu FSSPX prowadzić ma biskup Fellay. Pierwszy Czytelnik opisuje niezmienną taktykę rewolucji, zaś drugi los, który grozi Przełożonemu Generalnemu Bractwa, księdzu Pagliarani. Rozpocznijmy od spostrzeżeń pierwszego Czytelnika.

Obie te wiadomości są bardzo złe. Nawet jeśli osobiście nie mam złudzeń co do FSSPX, to boli mnie, gdy widzę Bractwo w stanie kompletnej kapitulacji wobec apostackiego Rzymu. Ilekroć rewolucja w Kościele czyni kolejny krok na przód, który może wywołać opór wśród katolików, ma ona zawsze przygotowaną już zawczasu alternatywę, ślepy zaułek, by unieszkodliwić tych, którzy mogliby stawiać opór. Obawiam się, że FSSPX jest teraz urządzane przez Rzym w ten sposób, by ogarnęło ono wszystkich katolików stawiających opór apostackiemu Bergoglio, a następnie prowadziło ich w kierunku Rzymu. Dość łatwo przewidzieć, że Rzym właśnie do tego zmierza. Jak zawsze pozostaje w naszych rękach jedyna broń, Różaniec Święty, aby wymodlić poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Matki Bożej. Panie, zmiłuj się nad nami!

Takie komentarze Czytelników nie są ani „spiskową teorią” ani „sianiem zamętu”. Zwodniczy przywódcy współczesnego Kościoła i świata, którym Pan Bóg udziela w tym momencie wielkiej władzy, by ukarać Kościół i świat za ich apostazję, nie są uczciwymi ludźmi, którzy działają jawnie. Są oni raczej prawdziwymi, zajadłymi wrogami Pana Boga, nieuczciwymi rewolucjonistami, którzy muszą spiskować i działać podstępnie, by zamaskować to, co robią. Dlatego też ilekroć katolicy, którzy są nie tylko nieskazitelni jak gołębie, ale także roztropni jak węże (por. Mk 10, 16), ujawniają podstępy rewolucjonistów, są zaraz posądzani o to, że sieją zamęt, choć zarzut ten dotyczy tak naprawę samych rewolucjonistów.

Spójrzmy na przykład. W 1988 roku Arcybiskup Lefebvre zadał wielki cios liberałom poprzez konsekrowanie czterech wiernych (przynajmniej w tamtym czasie) biskupów, aby zapewnić przetrwanie Bractwa, którego zadaniem była walka w obronie wiary. Co zrobił wtedy liberalny Rzym? Natychmiast utworzył Bractwo Kapłańskie św. Piotra, aby przejąć i zneutralizować tych kapłanów FSSPX, którzy sprzeciwiali się sakrom biskupim. Podobnie spostrzeżenia wspomnianego wyżej Czytelnika, iż w 2019 roku Rzym urządza Bractwo jako miejsce ucieczki dla wszystkich katolików, którzy stawiają opór Franciszkowi po to, aby następnie poddać całą opozycję pod kontrolę Rzymu, są bardzo dalekie od rzekomego „siania zamieszania”. Typowe dla wrogów Pana Boga jest bowiem to, że posądzają tych, którzy demaskują ich podstępy o to, co tak naprawdę sami robią.

Przejdźmy do spostrzeżeń drugiego Czytelnika. Uważa on, że ksiądz Pagliarani w odniesieniu do błędnego ocenienia złych intencji Rzymu jest być może mniej winny niż jego poprzednik, tj. biskup Fellay, jednakże jeśli działa on jako Przełożony Generalny tak jak jego poprzednik, to on, ksiądz Pagliarani, musi przejąć odpowiedzialność za sparaliżowanie obrony wiary w Bractwie. Nikt nie może mu w nieskończoność pobłażać, gdyż staje się on coraz bardziej winny, kiedy działa tak, jak biskup Fellay. Oto komentarz drugiego Czytelnika:

Wiadomość o tym tym, iż wznowione rozmowy doktrynalne z Rzymem prowadzić ma w imieniu Bractwa biskup Fellay i jego współpracownicy, rzuca ciemny cień na księdza Pagliarani. Nawet jeśli przyjąć, że ksiądz Pagliarani nie jest tak wielkim zwolennikiem porozumienia jak biskup Fellay, to wydaje się, że zniewolony jest on przez ten sam sposób myślenia. Albo uwolni się on od tego, albo przejdzie do historii jako grabarz Bractwa. Nie daj Boże! Modlę się w intencji jego i Bractwa, proszę Matkę Bożą, aby otworzyła jego oczy oraz jego dwóch asystentów.

Zwróćmy uwagę, iż obaj Czytelnicy widzą jedyny ratunek w modlitwie. Mówiąc po ludzku Bractwo jest w zasadzie, choć nie całkowicie, unieszkodliwione. Jeśli zdecyduje się ono przyłączyć do modernistycznego Rzymu, podzieli los posoborowego Kościoła.

Kyrie eleison.