Polski

POWOŁANIOWE WSKAZÓWKI?

Nawet w naszych czasach młodzi ludzie mogą odczuwać, że mają powołanie i mogą wtedy zwracać się po radę do starszych. Ale Matka Kościół jest obecnie w wielkiej niedoli, więc niełatwo jest doradzać młodym. To, co napisano poniżej, może wydawać się raczej negatywne, ale jest to właśnie jedna z takich prób udzielenia rady.

Drodzy Młodzi!

Waszym szlachetnym pragnieniem jest służyć Bogu, ale w dobie dzisiejszego kryzysu Kościoła nie bądźcie zbytnio zaskoczeni ani rozczarowani, jeśli na waszej drodze pojawią się szczególne przeszkody. Od lat sześćdziesiątych XX wieku, kiedy to na Soborze Watykańskim II kościelni dostojnicy rozmyślnie oddzielili Autorytet od Prawdy Naszego Pana, wszyscy katolicy zmuszeni są wybierać pomiędzy trzymaniem się Autorytetu kosztem Prawdy a trzymaniem się Prawdy kosztem nieposłuszeństwa temu, co wydaje się być Autorytetem. Teraz wy sami, niech Bóg was błogosławi, realizujecie swoje powołanie w Tradycji katolickiej, innymi słowy, trzymacie się raczej niezmiennej Prawdy niż pozornego Autorytetu. Jednak to oznacza, że narażacie się na to, iż nie będziecie mieli nad sobą wyraźnego przedstawiciela Autorytetu samego Boga.

To oznacza, że zetkniecie się z rozmaitymi sługami Tradycji katolickiej zaangażowanymi w gorzkie i mniej lub bardziej skandaliczne walki między sobą, ponieważ nie ma już nad nimi Autorytetu, do którego mogliby się zwrócić, aby rozstrzygnąć spór. Niezależnie od tego, czy spór miał charakter osobisty, czy – co ważniejsze – doktrynalny, w każdym przypadku istniał Autorytet hierarchiczny, który był w stanie orzec o istniejących między nimi rozbieżnościach i narzucić, w razie potrzeby, stosowne porozumienie. Brak takiego Autorytetu jest ceną, jaką katoliccy tradycjonaliści płacą za trwanie przy niezmiennej katolickiej Prawdzie. To jest stan Kościoła, który musi trwać dopóty, dopóki Bóg nie zainterweniuje, co z pewnością uczyni, aby postawić Papieża na nogi, przywrócić Autorytet i ponownie zjednoczyć Katolicki Autorytet i Katolicką Prawdę.

Co to wszystko oznacza dla Was? Kontynuujcie dążenie do realizacji waszego powołania, nie rezygnujcie z niego, ale bądźcie z góry pogodzeni, jeśli okaże się ono niemożliwym do osiągnięcia dobrem. Kościół maszeruje teraz przez pustynię na żołnierskich racjach żywieniowych. Ludzkość nie ma już prawa, jak kiedyś, do obfitości dobrych przełożonych, którzy wiedzą, jak stworzyć i zachować równowagę we wspólnotach kościelnych. Bóg mógłby z ludzkich zgliszcz wykrzesać takich przełożonych, ale nie zechce tego uczynić, jeśli nasz końcowy stan byłby tylko gorszy od pierwotnego, niestety! Dzisiaj my wszyscy jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu zdezintegrowanymi istotami, które stanowią owoc długiej epoki liberalizmu. Jak z rozbitych członków stworzyć spójną wspólnotę? I to jeszcze pod władzą papieża, który jest człowiekiem wewnętrznie rozpadającym się? Po ludzku, to nie lada wyzwanie!

Dlatego miejcie bezgraniczną ufność w Boga, któremu chcecie służyć, ufajcie Najświętszemu Sercu Jezusa, ale nigdy nie pozwólcie się rozczarować ludziom i nie bądźcie zaskoczeni, jeśli On oczekuje, że dacie Mu coś innego, niż tego oczekiwaliście. Na ile to możliwe, unikajcie krytykowania duchownych, którzy borykają się z różnymi trudnościami w Kościele pozbawionym w istocie swej głowy. Wprost przeciwnie, miejcie wielkie współczucie dla wszystkich ofiar bezbożnego XXI wieku, zarówno duchownych, jak i świeckich, ponieważ jeszcze nigdy świat nie był tak bardzo „doliną łez”. Podążajcie za Opatrznością, bo być może Pan Bóg przygotował dla Was jakiś dom zakonny, w którym będziecie mogli realizować powołanie, które sam Bóg w Was zaszczepił. Tylko Niebo wie, jak bardzo nasz świat potrzebuje Waszych modlitw i oddania Bogu, którym wzgardził!

Miejcie zatem odwagę, odmawiajcie codziennie Różaniec Święty, przynajmniej pięć Tajemnic, a najlepiej piętnaście, jeśli to tylko możliwe, a Matka Boża zatroszczy się o Was i przyprowadzi Was, niezależnie od drogi, do swego Boskiego Syna.

Kyrie eleison.