Podczas ostatnich dwudziestu lat regularnie mówiłem, że Bractwo Św. Piusa X może upaść. Współbraciom nigdy nie podobało się, gdy to mówiłem i, wbrew temu, co niektórzy myślą, wcale nie lubiłem mówić o tym, ale oto jesteśmy. Oto dla przykładu cytat przesłany mi niedawno przez czytelnika, wyjęty z kazania, które wygłosiłem przy okazji święceń w 1984 roku i o którym oczywiście zapomniałem: —
„U początków Kościoła wojującego Jezus Chrystus wyprowadził swoich naśladowców przez katakumby i prześladowania wprost na otwarte pole, i u kresu Kościoła wojującego może wyprowadzić ich z namiotu na otwartym polu z powrotem przez prześladowania do katakumb. Jeśli do tego dojdzie, i jeśli uda nam się dotrzeć do katakumb, wielu z nas z pewnością nie obyłoby się bez Bractwa, ale z powrotem w katakumbach być może będziemy musieli obyć się bez Bractwa (…). Drodzy seminarzyści! Regularnie mówię im (…) że cały świat jest przeciwko nim; że cały świat idzie prostą drogą do piekła; że Bractwo św. Piusa X może łatwo się rozpaść; że przyszłość jest mroczna i gdzie nie ma blasku, [tam] jest pełno nieuniknionego zła. Wiecie, jestem szczerze przekonany, że gdyby któreś z moich złowieszczych przeczuć rzeczywiście się ziściło, seminarzyści byliby mile zaskoczeni!”
I co zdaje mi się, że obecnie widzę w „Oporze”? Pełne boleści, ale stabilne wyłanianie się radosnej resztki katolików z resztki tradycjonalistów, którzy wyłonili się z ruin Soboru Watykańskiego II. Nic jeszcze nie przekonuje mnie o potrzebie struktury czy seminarium dla zastąpienia bractwowych, ale to [dopiero] pierwsze dni w historii Oporu. To, co uważam za potrzebne to baza dla działalności Oporu w Anglii, nieodległa od Europy kontynentalnej, ani od londyńskich lotnisk, cegły i zaprawa, które użyczyłyby Oporowi nieco stabilności i stanowiła na przykład azyl, w którym księża mogliby odpocząć przez przynajmniej kilka dni, bez żadnego rodzaju nacisków, od prawdziwych trudów dzisiejszego apostolatu.
Dom został wybrany, naprawdę istnieje, umówiliśmy się na zakup, ofiary napływają, ale bardzo teraz potrzebujemy i £40 000 do końca listopada i kolejnych £360 000 do połowy grudnia. Nie lubię składać obietnic, ale z Bożą pomocą, sądzę, że mogę obiecać, że nie porzucę obrony wiary, niezależnie od tego jaką formę ta obrona może przybrać w następnych kilku latach. Proszę, pomóżcie i w dzisiejszych czasach zwiastujących jutrzejszy upadek walut, pomyślcie o zrobieniu niebiańskiej inwestycji poręczanej przez całe zastępy Nieba. Niech Wam Bóg błogosławi za wszelkie ofiary. Załączam ponownie szczegóły dotyczące sposobów wpłacenia [ofiar].
Kyrie eleison.