Synagoga panuje za wszechmądrym przyzwoleniem Boga.
Bez niej niewiele powstrzymałoby nasze samozagładę.
Trzecia Wojna Światowa jest blisko. Właśnie byliśmy świadkami bardzo poważnej konfrontacji zbrojnej na granicy rosyjsko-ukraińskiej pomiędzy armiami tych dwóch państw, które zostały specjalnie zmobilizowane na tę konfrontację. Wydaje się, że na razie udało się uniknąć jawnej wojny, ale wielu obserwatorów twierdzi, że nie można jej unikać w nieskończoność. Bynajmniej nie dlatego, że Rosja pragnie wojny, bo wcale jej ona nie chce, ale dlatego, że istnieje pewien naród, który od tysięcy lat dąży do zdominowania świata, który od setek lat dominuje Europę i Stany Zjednoczone.
Ten naród niedawno opanował po mistrzowsku Ukrainę i wykorzystuje ją, razem z europejskim NATO do tego, by sprowokować Rosję do trzeciej Wojny Światowej. Liczą na to, że w ten sposób uda im się zdobyć światową hegemonię dla Stanów Zjednoczonych, które kontrolują. Niestety, kiedy tylko wybucha wojna, jedną z pierwszych ofiar jest zawsze Prawda. Dlatego pozwólcie powiedzieć kilka rzeczy, póki jeszcze mogą być powiedziane, zanim emocje „patriotyzmu” tak zmącą ludzki rozum, że nie będą oni mogli myśleć jasno. Miłość do własnego kraju jako taka, jest nie tylko uprawniona, ale wręcz nakazana przez czwarte przykazanie. Jednak, jak powiedziała kiedyś słynna pielęgniarka Edith Cavell (1865-1915): „Patriotyzm to za mało. Nie wolno mi żywić do nikogo nienawiści ani goryczy” .
Póki jeszcze można myśleć jasno, niech katolicy uważają, aby ich umysły były wolne od masowej i potężnej propagandy, która od dawna pracuje nad przekonaniem wszystkich, że dążenie Stanów Zjednoczonych do panowania nad światem jest najlepszą drogą dla całego świata. Ta propaganda i ta żądza są zasilane kłamstwami, a przecież Nasz Pan nazywa szatana „kłamcą i ojcem wszystkich kłamstw” (J, 8, 44). Kłamstwa są oczywistymi śladami szatana. Teraz, przy wszystkich swoich poważnych wadach prezydent Trump (2017-2021) wycofał Stany Zjednoczone z angażowania się w wojny, tak jak prezydent Rosji Putin (1999- dziś) odnowił swój kraj przygotowując się do wojny, ale jednocześnie stanowczo powstrzymując swoje wojska przed jakąkolwiek większą wojną i to od początku swojej prezydentury. Dlatego „synagoga szatana” (Ap. 3, 9) musi się pozbyć ich obu.
W przypadku Putina zorganizowano kilka zamachów na jego życie, ale żaden z nich się nie powiódł, dlatego musi być on stale dyskredytowany przez masę kłamstw w podłych zachodnich mediach (w całości kontrolowanych przez tą samą synagogę) jako podżegacz wojenny tęskniący za inwazją na Europę, ingerujący w niespodziewany wybory Trumpa w 2016 roku i tak dalej. Z kolei prezydent Trump niemal od początku prezydentury był obrzucany przez synagogę (Schumer, Schiff, Nadler itd.) tym, co okazało się kolejnym kompletnym stekiem kłamstw (sfabrykowanych przez Anglika), jakoby był w zmowie z Rosją Putina. Ponieważ te kłamstwa nie przyniosły zamierzonego efektu, wówczas wobec ryzyka jego ponownego wyboru przez Amerykanów musiano zapobiec jego reelekcji, nieważne czy uczciwie czy nie. Kiedy pierwsze głosy wskazywały na zwycięstwo Trumpa, wówczas w środku nocy użyto wszelkich możliwych środków do sfabrykowania masy fałszywych głosów, aby rano „wybrać” Bidena. Synagoga w końcu miała w Białym Domu marionetkowego podżegacza wojennego, którego tak pragnęła. Hańba każdemu przyzwoitemu Amerykaninowi, który świadomie zgodził się na masę kłamstw otaczających te „wybory”. Jego szlachetnemu niegdyś krajowi grozi surowa kara ze strony Putina. Strzeżcie się amerykańskiego „patriotyzmu”. Prawdziwymi przyjaciółmi waszego kraju są ci, którzy mówią prawdę, jak Putin. Słuchajcie jego zdrowego rozsądku, a nie mediów.
Jak ostatecznie potoczą się te wydarzenia, tego oczywiście nie wiemy. Matka Boża może powstrzymać jeszcze na jakiś czas karzące ramię jej Syna, ale wygląda na to, że przyjdzie taki czas, kiedy nie będzie mogła już tego dłużej robić. Wygląda bowiem na to, że ludzkość jest tak bardzo pogrążona w grzechu, że nic innego jak tylko okropieństwa wojny nuklearnej są konieczne, by rzucić ją na kolana. To jest właśnie cel Boga: dać pragnącym dobrze duszom szansę, aby mogły się dostać do nieba, której teraz często praktycznie nie mają, dusząc się jak my wszyscy pod rządami synagogi – z dopustu Bożego i z naszej własnej winy. Módlmy się każdego dnia na różańcu Matki Bożej: „Tylko ja mogę wam teraz pomóc” (Akita, 1973).
Kyrie eleison.