Polski

PROMETEUSZ III – NOWY KOŚCIÓŁ

Sobór mówi, że wszyscy ludzie są dobrzy i zbawieni,

bez względu na to, jak źle by się prowadzili!

Po przeanalizowaniu w II części książki Prometeusz, religia człowieka wywodzącego się z Soboru nowego człowieka, w III części swojej książki dotyczącej Vaticanum II ks. Calderón analizuje posoborowy Neo-Kościół, doprawdy nowy Kościół. Jedyna prawdziwa religia jedynego prawdziwego Boga została założona przez Jezusa Chrystus, Wcielonego Boga, aby nauczać wszystkie narody (Mt 28, 19), aby dotrzeć do wszystkich dusz i zbawić tak wiele z nich, ile to to tylko będzie możliwe. Ten ambitny Kościół trzeba było jednak dostosować do współczesnego człowieka, by chronić nowoczesny humanizm, a w tym celu musiał on zostać przedefiniowany i zredukowany, radykalnie zmieniony, a jednocześnie należało ukryć tę zmianę. Dlatego też 1 Neo-Kościół nie prowadzi już misji wobec całego rodzaju ludzkiego i 2 nie będzie on już wtrącać się do spraw publicznych. 3 Nawet w sprawach religijnych nie będzie on już więcej jedynym Kościołem i 4 będzie on musiał zmienić swoją istotę, by wypełniać nową rolę.

1 Katolicka Tradycja uczy, że Królestwo Boże i Kościół to dwa określenia wyrażające tę samą rzeczywistość. Mają one misję objęcia całego świata. Ale aby dostosować ten Kościół do świata, w którym staje się on każdego dnia coraz mniej powszechny, Sobór Watykański II rozróżnia między Królestwem Bożym, które jest powszechne w rzeczywistości, będąc obecne w niewidoczny sposób w ludzkich sercach, a Neo-Kościołem, który jest powszechny tylko w intencji, budując w sposób widzialny i rozszerzając Królestwo Boże w ludzkim życiu. Nowy Kościół jest zatem powszechny będąc „sakramentem” czy też znakiem jedności wszystkich ludzi ( Lumen Gentium, 1 ).

2 Następnie Neo-Kościół uwalnia światowe siły spod jakiegokolwiek wpływu Kościoła. Uwielbienie człowieka uczyniło uczestnictwo w Królestwie Bożym dla człowieka już nie tylko potencjalnym poprzez chrzest, ale faktycznym dla każdego człowieka poprzez naturę. Dlatego natura ludzka przejęła obowiązki religii i tak Neo-Kościół może sygnalizować powszechność Królestwa, ale nie może jej zapewniać ani sobie rościć. Stąd też sprawy publiczne wolne są od religii, a Neo-Kościół nie może się w nie mieszać. Oto nowy świat chrześcijański, w którym mamona może przejąć świat, co obserwujemy od czasów Soboru Watykańskiego II. Sobór był faktycznie jedynie logiczną konsekwencją długiego, trwającego od średniowiecza procesu upadku cywilizacji chrześcijańskiej. Ale czy nowy świat chrześcijański jest bezbożny? Nie, wprawdzie jest on niewierzący i nie jest ochrzczony, ale ciągle powołuje się na Chrystusa i pragnie chwały.

3 Za tym liberalnym pomniejszaniem roli Kościoła kroczy jego redukcja poprzez ekumenizm. Odkąd protestantyzm zerwał z Kościołem katolickim, oderwane fragmenty szukają jedności. Prawdziwy Kościół nie chciał i nie chce brać udziału w ich daremnym poszukiwaniu utraconej jedności, dopóki nie powrócą do Kościoła katolickiego. Ale gloryfikacja człowieka sprawia, że Neo-Kościół gloryfikuje niekatolików i pragnie do nich dotrzeć. Dlatego też gloryfikuje on pozbawione życia „ślady” katolicyzmu obecne wśród niekatolików, np. u prawosławnych ważne święcenia, choć bez jurysdykcji, u protestantów Pismo Święte, choć bez autorytatywnej interpretacji, i chciałby uczynić z ich żywe „elementy” ( Unitatis Redintegratio). Wśród niechrześcijan chce on znaleźć „ziarna Słowa”, tj. jakąkolwiek prawdę i dobroć będące iskrami Słowa, które oświeca każdego człowieka, gdy na ten świat przychodzi (J 1, 9), ponieważ wszystkie istoty rozumne zostały wybrane przez Boga, by go wielbić, a wszyscy wybrani są zbawieni ( Nostra Aetate).

Jak jednak Sobór może w ten sposób wywyższyć wszystkich niekatolików, nie umniejszając jednocześnie znaczenia katolików? Deklarując, że obejmujący wszystkich „Kościół Chrystusa” „trwa”, tj. istnieje w jakiś specjalny sposób, w Kościele katolickim ( Lumen Gentium, 8 ). Ale to „trwa” to tylko sztuczka słowna – jeśli wywyższa niekatolików, to jak może nie poniżać katolików? Jeśli nie ukazuje prawdziwej roli niekatolików, jak może wywyższyć katolików?

4 Ostatecznie, jak Neo-Kościół ma zmienić swoją istotę, by wypełniać nową rolę? Ma stać się „Ludem Bożym”, koniecznie demokratycznym, tak aby kapłaństwo sakramentalne zostało zamazane przez „kapłaństwo” wynikające z chrztu (1 P 2, 5) i cały Neo-Kościół stanie się kapłański z misją do całego świata, a biskupi będą wezwani to rządzenia Kościołem wraz z papieżem ( Lumen Gentium, 22 ). Zaś kolejnym wystarczająco niejasnym słowem, by odpowiadać niejasności poglądów Neo-Kościoła jest „Komunia”, a także główny przedmiot jego działalności czyli „Dialog” z każdym człowiekiem, dzięki czemu już nikt się nigdy nie myli i każdy może być dla każdego miły. Zapomnijcie o doktrynie i prawdzie!

Kyrie eleison.