Kontrowersje związane z rezygnacją Benedykta XVI z papiestwa w lutym 2013 roku nadal podsycają spór o wakat Stolicy Apostolskiej – czy ta rezygnacja była ważna, czy nie? Jeśli była ważna, to późniejszy wybór papieża Franciszka nie jest nieważny z powodu tego, że Benedykt nadal pozostawał papieżem. Jeśli jednak rezygnacja Benedykta była wątpliwie ważna, to nad całym pontyfikatem Franciszka zawisła wątpliwość, ponieważ Benedykt zmarł dopiero w 2022 roku, po tym jak Franciszek funkcjonował jako papież przez prawie dziesięć lat. Jesienią ubiegłego roku biskup Athanasius Schneider napisał ciekawy artykuł, dostępny w Internecie, przedstawiający cenne zasady dotyczące całego sporu o to, czy Stolica Apostolska (łac. „sedes”) jest wakująca, czy nie.
Może się to wydawać jałowym sporem, ale wcale tak nie jest. Kościół katolicki jest ogólnoświatową organizacją, ściśle hierarchiczną, w której wszyscy proboszczowie zależą od ważnie mianowanych biskupów diecezjalnych, a ci z kolei zależą od urzędującego papieża, który mianuje ich na stanowiska w diecezjach. Aby Kościół mógł funkcjonować, jego głowa musi rzeczywiście istnieć, być jednoznacznie określona i powszechnie akceptowana. Oczywiście wielokrotnie w historii Kościoła dochodziło do sporów o osobę papieża, w szczególności podczas Wielkiej Schizmy Zachodniej w latach 1378-1417, w trakcie której do urzędu papieskiego pretendowało nie tylko dwóch, ale trzech kandydatów. Jednak wszyscy katolicy wiedzieli, że posiadanie więcej niż jednego papieża jest wyjątkowo szkodliwe dla Kościoła, więc ta schizma trwała tylko 39 lat.
W tym sporze cenne jest obserwowanie, jak Kościół oceniał ważność poszczególnych pretendentów. Z jednej strony Urban VII został wybrany w Rzymie na papieskim konklawe w 1378 roku pośród ogromnej presji i gróźb, ale został zaakceptowany i uznany za papieża przez wszystkich kardynałów, którzy go wybrali. Kościół doszedł do przekonania, że w nim i w jego następcach znajduje się linia prawdziwych i ważnych papieży. Z drugiej strony, kilka miesięcy później francuscy kardynałowie wybrali Francuza na papieża Klemensa VII, który ustanowił papiestwo awiniońskie w południowej Francji. Tę linię „papieży” Kościół potępił jako antypapieży. Na tym przykładzie i kilku innych, zwłaszcza w średniowieczu, można zaobserwować, że dla ważności wyboru papieża litera prawa jest mniej ważna niż absolutna potrzeba posiadania przez Kościół jednej, widocznej, uznanej i pewnej głowy.
Na przykład Grzegorz VI kupił swój pontyfikat w 1045 roku za dużą sumę pieniędzy, więc jego wybór był ściśle rzecz biorąc nieważny, ale Kościół zawsze uznawał go za ważnego papieża. W 1294 roku papież Celestyn V wątpliwie zrezygnował, a Bonifacy VIII wątpliwie go zastąpił, jednak oba wydarzenia zostały „uzdrowione w korzeniu” czy też uznane za ważne, ponieważ zostały powszechnie zaakceptowane przez katolików, duchownych i świeckich. Tę doktrynę o wydarzeniu, które było nielegalne w danym czasie, ale później stało się legalne, Kościół stosuje do małżeństw i wyborów papieskich, pod pewnymi warunkami. W przypadku wyborów papieskich warunki te są takie, że nowy papież powinien zostać natychmiast zaakceptowany jako papież przez Kościół powszechny. Tak pewnie stało się w przypadku Franciszka, gdy tuż po wyborze na papieża pozdrowił tłum z watykańskiego balkonu z widokiem na Plac Świętego Piotra, mając na uwadze wszystkie możliwe wady kanoniczne wyboru.
Jeśli chodzi o sporną czy wątpliwą rezygnację Benedykta XVI, opinie mogą być różne, a Kościół będzie mógł zdecydować z autorytetem, co ona oznaczała, dopiero po tym, jak wreszcie wyjdzie z bezprecedensowego kryzysu spowodowanego rozdzieleniem katolickiego Autorytetu od katolickiej Prawdy na Soborze Watykańskim II. Jednakże, opierając się na racjonalnych zasadach przedstawionych przez biskupa Schneidera w jego artykule, nie wydaje się trudne stwierdzenie, że rezygnacja ta była zarówno wątpliwa sama w sobie, jak i szkodliwa w praktyce dla Kościoła.
Wątpliwa samo w sobie, ponieważ Bóg zaprojektował swój Kościół jako monarchię, czyli rządy jednego, a nie jako diarchię, czyli rządy dwóch. Bóg oczywiście chciał, aby Jego Wikariusz, czyli zastępca, miał do swojej dyspozycji w Rzymie całą arystokrację urzędników, którzy pomogą mu rządzić Kościołem na całym świecie, ale spośród tej arystokracji jest on niekwestionowanym jedynym królem. I szkodliwe w praktyce, ponieważ rozróżnienie Benedykta między „munus” (urząd) dla siebie i „ministerium” (posługa lub praca) dla Franciszka, nie wykluczało wyraźnie jego dalszego udziału w rządzeniu Kościołem. Kto jednak rządził faktycznie Kościołem od rezygnacji Benedykta do jego śmierci? Nie był to Benedykt. A kiedy Benedykt zmarł – czy odbyło się papieskie konklawe? Nie. To Franciszek jest papieżem od 2013 roku do chwili obecnej.
Kyrie eleison.