W obliczu Pana Boga człowiek musi być pokorny,
W obliczu Pana Boga pycha niszczy człowieka.
Zło modernizmu jest bardzo poważną sprawą, podobnie jak odwrócenie się świata od Stworzyciela, co stanowi uwieńczenie trwającego od wielu stuleci procesu. Rozpoczął się on w chwili, w której świat chrześcijański w średniowieczu wywrócił się i zamiast wzrastać dalej zaczął się staczać. Wzrost trwał od 33 roku po Chrystusie, kiedy Wcielone Słowo poprzez Ofiarę na krzyżu założyło jeden prawdziwy Kościół. Okres wieków średnich oznacza zaś trwający niemal tysiąclecie czas od pontyfikatu św. Grzegorza Wielkiego (590-604) do wybuchu rewolucji protestanckiej w 1517 roku.
Naturalnie była bardzo duża różnica w stosunku ludzi do Chrystusa i Jego Kościoła przed i po średniowieczu. Przed średniowieczem chrześcijaństwo odowadniało stopniowo coraz bardziej i bardziej, że jest najlepszym fundametem dla cywilizacji. Podczas gdy po średniowieczu było to dla wszystkich jasne, tak iż powszechnie uznawano jego wyższość nad wszystimi innymi religiami, choć w praktyce je odrzucano. To zaś oznacza, że wszystkie zamienniki katolicyzmu, które pojawiły sie po średniowieczu, charakteryzowała hipokryzja, musiały one działać bardzo subtelnie, aby móc podszywać się za zastępstwo katolicyzmu.
Spójrzmy na przykład: Luter odrzucił katolicyzm, ale jednocześnie stwarzał pozory i swoją rewolucję nazwał „reformacją”. Po tym, jak Kościół Katolicki wyrzucił Lutra, rewolucjonistyczni janseniści w XVI wieku stworzyli protestancką wersję katolicyzmu. Janseniści z kolei przekształcili się w XVII wieku w liberałów, twierdzących, że w swych masońskich lożach są bardziej oświeceni i mają doskonalszy kult od protestantów i katolików. Kiedy prawdziwy Kościół stanowczo od XVII wieku stanowczo potępiał masonerię, wówczas liberałowie w XIX wieku przebrali się za liberalnych katolików, zaś w XX wieku za modernistów. Św. Pius X błyskawicznie zdiagnozował i potępił modernizm w swej encyklice Pascendi. Oni jednak znów się przebrali, zaczęli mówić o katolicyźmie rozumiejącym świat współczesny i w czasie Soboru Watykańskiego II opanowali niemal cały Kościół. W XXI wieku to przebranie jest nadal tak dobre, że nawet Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, założone by stawiać opór neomodernizmowi, w znacznej części także zostało opanowane.
Mówiąc po ludzku, czymś szokującym jest uświadomienie sobie, jak niewielu katolików w 2020 roku stawia opór tej szatańskiej rewolucji i diabelskim atakom na Kościół. Ale wszechwiedzący Bóg na to pozwolił i bez wątpienia nieustannie troszczy się o swoją małą trzódkę, jak nazywał ją Nasz Pan Jezus Chrystus: Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze (Łk 12, 32-34). Innymi słowy: porzućcie materialnizm, ponieważ Nasz Pan ostrzega nas, że nie możemy służyć jednocześnie dwóm panom, a kiedy służymy Mamonie, nie możemy służyć Bogu (Mt 6, 24).
Kiedy tylko zdamy sobie sprawę z tego, jak bardzo podatni jesteśmy na subtelne błędy, kłamstwa i błuźnierstwa diabła, które zalewają świat wokół nas, wówczas sięgnijmy po antidotum, odmawiajmy Różaniec Święty, najlepiej wszystkie 15 tajemnic każdego dnia, ponieważ Ona i tylko Ona trzyma go pod swoją stopą, o czym przypominają nam liczne Jej obrazy i posągi. Wobec tej powodzi zła w czasach dzisiejszych 15 tajemnic to nie jest za dużo, jeśli tylko jest to dla nas możliwe.
Jak to możliwe, że ta pokorna niewiasta z Nazaretu jest silniejsza od szatana i wszystkich jego starań jest tajemnicą Pana Boga, którą wyjawił zarówno Nasz Pan: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je pokornym (Mt 11, 25), jak i św. Paweł: Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć (1 Kor 1, 27). W przyszłym tygodniu przyjrzymy się bliżej hipokryzji modernizmu.
Kyrie eleison.