O Rosji jest niezmiennie bardzo głośno z powodu wciąż toczącej się w nowym roku wojny na Ukrainie, zaś Rosja w naszych nikczemnych mediach ma jednolicie złą prasę. Jest to bez wątpienia częściowo zasłużone, ponieważ komunistyczna Rosja (1917-1991) faktycznie, zgodnie ze słowami Matki Bożej z Fatimy, „rozprzestrzeniła swoje błędy po całym świecie.” Jednakże z pewnością w ogromnym kraju, jakim jest Rosja, kryje się coś więcej, niż mogłoby się z pozoru wydawać. Winston Churchill (1874-1965) był błyskotliwym politykiem, ale był zbity z tropu przez Rosję, nazwał ją „zagadką zawiniętą w tajemnicę wewnątrz enigmy”. Tymczasem Matka Boża w Fatimie wzywała katolickiego papieża i biskupów do poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, a wtedy ” światu będzie dany okres pokoju”. Ale dlaczego akurat Rosja? Dlaczego nie znacznie bardziej katolickie kraje jak Włochy czy Francja?
Z pewnością kluczowe dla zrozumienia Rosji jest to, że powstała ona na fundamencie głęboko religijnego narodu, znana była przez wieki po swoim nawróceniu na chrześcijaństwo w 988 roku jako „Święta Rosja”, a także posiadała zdolność do czynienia wielkiego dobra bądź wielkiego zła. To właśnie jest tym, co mogło zaskoczyć nowoczesnego materialistę, jakim był Churchill. To właśnie sami Rosjanie nazwali Moskwę „Trzecim Rzymem”, sugerując, że jest ona następcą najpierw Rzymu, a potem bizantyjskiego Konstantynopola, tak jakby Moskwa miała do odegrania główną rolę w chrystianizacji świata. Znany rosyjski doradca prezydenta Putina, Aleksander Dugin, mówi wyraźnie o wojnie na Ukrainie, jak gdyby Rosja walczyła o powstrzymanie Nowego Porządku Świata przed dechrystianizacją ludzkości. Z kolei sam Putin niejednokrotnie bronił tego, co naturalne i chrześcijańskie, przed niemoralnymi perwersjami zgniłego Zachodu, kreując w ten sposób na męża stanu pośród marionetek, które dziś pozują na przywódców narodów zachodnich.
Już wcześniej w historii bywało tak, że Rosja ratowała Europę przed demonami liberalizmu. Do roku 1812 Napoleon przeprowadził rewolucję francuską w wielu krajach Europy, a w tym właśnie roku zebrał ogromną, liczącą 600 000 żołnierzy armię, aby zaatakować Rosję i podporządkować ją swoim ambicjom stworzenia nowego, rodzącego się właśnie, porządku świata. Klęskę Napoleona zwykle przypisuje się rosyjskiej zimie, tymczasem to Rosjanie dzięki swojemu patriotyzmowi i odwadze w bitwie pod Borodino zadali armii najeźdźcy cios. W 1814 roku car Aleksander I przybył ze swoimi żołnierzami do Paryża, aby zawrzeć pokój z Francją i zorganizować „Święte Przymierze”, które miało pomóc Europie w powstrzymaniu rewolucji. Stalin nawet w 1941 roku ponownie otworzył kościoły w Rosji sowieckiej, aby religia i patriotyzm ludzi, a nie ich komunizm, pozwoliły na przeprowadzenie ciężkich walk niezbędnych do zmiażdżenia nazizmu dla tymczasowej korzyści całego świata.
Słynny rosyjski powieściopisarz, Fiodor Dostojewski (1821-1881), w swojej powieści zatytułowanej „Biesy” (1871) wkłada w usta jednego z bohaterów zdumiewającą wizję przyszłego szaleństwa i nawrócenia „ukochanej Rosji”. Ten bohater jest starym i głupim liberałem, ale w miarę jak śmierć zbliża się do niego, ma chwile jasnego spojrzenia w przyszłość – widzi Rosję wypełnioną diabłami (tak jak człowiek opisany w Ewangelii Mk 5, 1-20 opętaną przez legion diabłów), a następnie uwolnioną od nich i siedzącą spokojnie u stóp naszego Pana. Czy Dostojewski nie przewidział Rosji opętanej przez szaleństwo komunizmu, a następnie ostatecznie uwolnionej przez mające nastąpić poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi?
Ogromna ilość pomysłów ciągle przychodzi mi teraz do głowy. Widzicie, to jest dokładnie tak jak w naszej Rosji, te diabły które wychodzą z chorego człowieka i wchodzą do świń. Są to wszystkie wrzody, wszystkie wstrętne zarazy, wszystkie nieczystości, wszystkie diabły wielkie i małe, które rozmnożyły się w tym wielkim kalectwie, naszej ukochanej Rosji, w ciągu wieków i wieków […] Ale wielka idea i wielka Wola obejmie ją z wysoka, jak w przypadku tego szaleńca opętanego przez diabły … i wyjdą wszystkie te diabły, cała nieczystość, cała zgnilizna, która gniła na powierzchni […] i będą błagać od siebie, żeby wejść w świnie; i rzeczywiście może już w nie weszli! To my, my i ci… młodzi rewolucjoniści… a ja być może stanę na ich czele, i zrzucimy się, opętani i szaleni, ze skał do morza, i wszyscy zostaniemy utopieni – i dobrze, bo tylko do tego się nadajemy. Ale chory zostanie uzdrowiony i ‚usiądzie u stóp Jezusa’, a wszyscy będą patrzeć na niego ze zdumieniem…. ale teraz bardzo mnie to ekscytuje…. („Biesy” część III).
Kyrie eleison.