Polski

NIEODZOWNOŚĆ PAPIEŻA – II

Drodzy Tradycjonaliści! Tradycja uczy,

Że niemożliwa jest jedność z niewiernym papieżem.

W zeszłym tygodniu niniejsze Komentarze przypisały odpowiedzialność za trwający już od ponad 50 lat bezprecedensowy kryzys Kościoła katolickiego niewierności katolickiego Autorytetu wobec katolickiej Prawdy. Logicznym wnioskiem było to, że kryzys zakończy się wtedy, kiedy katolicki Autorytet powróci do Prawdy, gdyż Prawda jest niezmienna i nie może dostosować się do papieża i biskupów, których powinnością jest jej obrona. Ponadto stwierdzono, że papież musi przywrócić biskupów oraz że tylko sam Pan Bóg może przywrócić papieża i że Pan Bóg postawi papieża z powrotem na nogi, dopiero gdy wyciągniemy wnioski z tej naszej lekcji. A to dlatego, że gdyby Pan Bóg podniósłby nas za wcześnie z tej lawiny błota to wówczas my, niegrzeczni ludzie, skorzystalibyśmy z tego tylko po to, aby ponownie się stoczyć. Pan Bóg nie może sobie pozwolić na to, by być zbyt szczodrym dla naszego zepsutego pokolenia. Ale właściwie jaka lekcja lub jakie lekcje są nam potrzebne?

Między innymi ta, że świat nie może funkcjonować bez zdrowego Kościoła, a Kościół musi mieć zdrowego papieża, któremu należy się posłuszeństwo. Oto przykład: kiedy pod koniec 1965 roku kończył się Sobór Watykański II kościelni dostojnicy rozpaleni byli żarem apostazji. Jednak Pan Bóg nawet wówczas dał ludzkości jeszcze jedną szansę. Paweł VI stanął przed palącym zagadnieniem sztucznych środków kontroli urodzin, w skrócie antykoncepcji. Warunki panujące w nowoczesnych miastach przekonywały zdecydowaną większość biskupów, kapłanów i wiernych, że złagodzić trzeba surowe i wiekowe potępienie ze strony Kościoła, że nowoczesne miasta mają rację i że niezmienna zasada Kościoła, czyli innymi słowy samego Pana Boga, jest błędna. Także Paweł VI chciał uczynić reguły łatwiejszymi.

Jednakże kiedy komisja ekspertów powołana do zbadania tej kwestii przedstawiła swój raport, wówczas on sam zobaczył, że nie można poluzować zasad. Chociaż jego argumenty za utrzymaniem dotychczasowych zasad nie mają w sobie tej mocy, którą mają wiekowe argumenty oparte na niezmiennym prawie naturalnym, jednak Paweł VI bronił istoty tych zasad w swojej encyklice Humanae Vitae z 1968 roku. Kiedy tylko ją opublikował, wówczas w Kościele rozpętało się piekło. A w 1969 roku narzucił on całemu Kościołowi Novus Ordo Missae. Choć to tylko czysta spekulacja, ale czy gdyby biskupi i kapłani posłuchali wówczas Pawła VI zamiast odrzucać niezmienne prawo Boże, to może Pan Bóg ochroniłby ich przed nową Mszą? Tymczasem było tak, że okazując nieposłuszeństwo papieżowi, kiedy był on wierny Bożemu prawu, wszyscy oni wzięli udział w rozpadzie Autorytetu w Kościele. Wszystko się wówczas zmieniło i wewnątrz Kościoła zapanował chaos.

Jest to klasyczny przykład potwierdzający to, że Prawda potrzebuje Autorytetu, że świat potrzebuje Kościoła, a Kościół papieża. Szczególnie w dzisiejszych wielkich miastach ludzie nie widzą niczego złego w antykoncepcji, wręcz przeciwnie, wydaje się być ona po prostu zgodna ze zdrowym rozsądkiem. A jeśli do tego nie ma Autorytetu zakazującego antykoncepcji, to już nic i nikt inny nie przeciwstawia się ludzkim namiętnościom, które prowadzą do jej stosowania. Sam Sobór Watykański II ( Gaudium et Spes, 48) sugerował, że w akcie małżeńskim przyjemność jest ważniejsza od przekazania życia, a w ten sposób otworzył bramy dla rozwodów, cudzołóstwa, antykoncepcji, aborcji, eutanazji, homoseksualizmu, zmiany płci i jeszcze innych póki co nieznanych horrorów, których ukrytym źródłem jest odrzucenie podporządkowania przyjemności darowi przekazywania życia. Święta Matka Kościół zawsze rozumiała, że rozbicie aktu małżeńskiego oznacza stopniowe rozbicie małżeństwa, poszczególnych osób, rodziny, społeczeństwa, narodu i świata. To jest właśnie chaos, w którym dziś jesteśmy. Dlatego tak wielka jest potrzeba Autorytetu.

Najważniejszym zaś Autorytetem jest Autorytet Kościoła, który nakłada na błądzące umysły ludzi nieomylną Bożą Prawdę, zaś na ich rozkapryszoną wolę wieczne Prawo Boże, aby mogli oni iść do Jego nieba i uniknąć swojego piekła. Aby temu Autorytetowi nadać widzialną postać i postawić go ludziom przed oczyma, Wcielony Bóg założył swój jedyny Kościół katolicki jako monarchię, której jedynym władcą jest papież rzymski. Tylko papież otrzymał misję i łaskę, by rządzić i gromadzić, w katolickiej Prawdzie, wszystkich członków Kościoła. To zaś oznacza, że jeśli porzuca on Prawdę, jak to się stało po Soborze Watykańskim II, wówczas nieuniknione jest to, że owce zostają rozproszone, ponieważ nikt poza papieżem nie otrzymał od Pana Boga misji i łaski, by je zjednoczyć (por. Łk 22, 32).

Kyrie eleison.