Kto może wyobrazić sobie upadające wszystkie drzewa Amazonii?
Tylko patrz, Pan Bóg może to zrobić z łatwością!
Nie tylko Bractwo Kapłańskie św. Piusa X podąża w złą stronę, ale poprzez ludzkie dusze cały świat zmienił swój kierunek. Starożytni Grecy mawiali: z niczego nie da się nic zrobić. W Anglii mamy przysłowie: bez słomy nie da się zrobić cegieł. Dlatego też nie można oczekiwać, że wczorajsze instytucje nie zostaną zamienione przez współczesnych ludzi w wydmuszki, że nie staną się jak dziurawe balony, z których uszło powietrze. Pewna osoba, która nie straciła jeszcze zdolności myślenia, udzieliła następującej odpowiedzi na pytanie, jak widzi przyszłość Ruchu Oporu, FSSPX, Kościoła i świata:
W Ruchu Oporu nie będzie wielkiego przyrostu liczebnego, wielkich żniw dusz, a to z tego powodu, że nie ma odpowiedniego materiały. Jak może powstać coś katolickiego z ludzi, którzy mają niewielkie pojęcie albo w ogóle nie mają pojęcia o tym co jest prawdą, a co fałszem, czym jest dobro, a czym zło, o tym, czemu trzeba stawiać opór? Prawda i dobro zostały podkopane i coraz więcej ludzi przestaje wierzyć w to, że mają one jakiekolwiek znaczenie. Po pierwsze, ponieważ człowiek jest istotą społeczną, która dostosowuje się do otoczenia, a dziś ludzie masowo porzucają prawdę i dobro. Po drugie, ponieważ życie jest o wiele łatwiejsze, jeśli prawda i dobro nie mają znaczenia. Wtedy ludzie mogą iść z prądem i nie ma już niczego, czemu mogliby stawiać opór.
Co się tyczy Bractwa, skoro biskup Fellay jest strachliwy, to ten strach rozprzestrzeni się na resztę Bractwa, a stąd na resztę Kościoła, podczas gdy Bractwo Arcybiskupa Lefebvre w czasie swojego rozkwitu wzmacniało kręgosłup Kościoła. Bez stawiania oporu zwycięży łagodne posoborowie z hybrydową Mszą, połączeniem Mszy trydenckiej i Nowej Mszy, z „hermeneutyką ciągłości”, która miesza katolicką nauką z II Soborem Watykańskim, z wątpliwymi kapłanami i rytami, a to wszystko by stworzyć iluzoryczny powrót do lat pięćdziesiątych XX wieku. Na koniec nie będzie już w Kościele nikogo, kto mówiłby jeszcze prawdę, „światło świata” będzie tylko płomykiem, „sól ziemi” będzie tak zwietrzała, że nie będzie już mogła zapobiec powszechnemu zepsuciu.
W konsekwencji świat będzie coraz bardziej zdegenerowany, sztuczny, podczas gdy wcześniej Kościół poprzez łaskę w duszach był nadprzyrodzonym opiekunem tego, co naturalne w Bożym stworzeniu. W tym nowym światowym porządku nawet pozostałości prawdziwego Kościoła będą prześladowane poprzez współczesne pasywno-agresywne zastraszanie. Oto bowiem pod pozorem neutralnej tolerancji wywierana jest dziś tak naprawdę bezlitosna presja, by się dostosować: „powinieneś być politycznie poprawny, jak wszyscy inny, w przeciwnym razie staniesz się wyrzutkiem”. Tej zewnętrznej presji odpowiada tajemnicza wewnętrzna słabość współczesnych rozumów, które nie potrafią trwać przy jakiejkolwiek prawdzie. Szatan wkracza do działania na tym przyrodzonym poziomie i kieruje umysł człowieka w lewo, jak najdalej od Pana Boga i sprawia, że katolicy zaczynają popadać w zwątpienie: Kim jestem, aby twierdzić, że Arcybiskup Lefebvre miał rację? Czy jego wrogowie byli naprawdę źli? Kim jestem, aby to oceniać? A w takim stanie umysłu bardzo łatwo o zdradę…
Sobór lat sześćdziesiątych wywołał ducha zamieszania lat siedemdziesiątych, który od tej pory miał pół wieku, aby się rozprzestrzenić, podczas gdy Bractwo Kapłańskie św. Piusa X od ostatnich dwudziestu lat pracuje w sekrecie dla wroga…
Ta wizja przyszłości jest ponura. Jednak na czysto ludzkim poziome jest to prognoza realistyczna. Jedna na szczęście Bóg jest Bogiem, On istnieje naprawdę, a Jego myśli nie są naszymi myślami, zaś Jego drogi nie są naszymi drogami. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi (Iz 55, 9). Ludzkie intrygi nie pokonają Pana Boga. Tak s łowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. O tak, z weselem wyjdziecie i w pokoju was przyprowadzą. Góry i pagórki przed wami podniosą radosne okrzyki, a wszystkie drzewa polne klaskać będą w dłonie. Zamiast cierni wyrosną cyprysy, zamiast pokrzyw wyrosną mirty. I będzie to Panu na chwałę, jako znak wieczysty, niezniszczalny! (Iz 55, 11-13).
Kyrie eleison.